wtorek, 29 września 2015

Pozwólcie przedstawić sobie ;)

Pozwólcie przedstawić sobie...Pan Gąs we własnej osobie ;)
Skończyłam  drania i muszę przyznać, że kontury dodały mu jeszcze wyraźniejszego uroku .
Pogoda za oknem kiepska ale i tak mimo to, zabrałam go na spacer, żeby obfotografować ten słodki dziób. ;)
Obrazek, chwilowo w ramce...nie podklejony, bo docelowo pójdzie na podusię dla pewnej uroczej dziewuszki .
Myślicie, że jej się spodoba ? :)





I jeszcze "gęsi" książę w oryginale :)
Naprawdę słodki z niego przystojniak :D




Zmieniając temat, pokażę jeszcze te obiecane zakupy...oraz poreklamuję troszkę, nasz rodzimy Empik. 
Dużo fajnych przecen i promocji...więc polecam poszperać, po półkach:)
 Upolowałam dwie słodkie rameczki deco po 9,90 zł  i do kompletu małego konika, który był niewiele droższy. 
Poniżej dwie tkaniny lniane (o zgrozo,w życiu na tym jeszcze krzyżyka, nie postawiłam) i oczywiście czarna Aida. 
 Halloween  tuż , tuż ;)

Również w empiku, znalazłam drewniane szpulki...które kosztowały zaledwie niecałe 8 zł. 
Myślę, że każda robótkująca dziewczyna...będzie wiedziała, do czego je wykorzystać.
Ciekawy, kreatywny magazyn " Mollie Potrafi " (dwupak w promocji) jedynie 15 zł. 
I w końcu ramki plastikowe z magnesem, jak znalazł na kolejne mini hafty :)


W jednym z moich ulubionych sklepów do scrapów, wyszperałam śliczne stemple...przecenione z 25 na 12 zł :)


I na koniec ciekawa zdobycz, będąc na targowych zakupach ujrzałam na stoisku ze złomem...stare, 
oryginalne nożyczki .
Oczy się zaświeciły, posłałam panu sprzedającemu uśmiech 
... i tak,  bez targowania stałam się posiadaczką owych nozyczek...
za  ( mówiąc żargonem sprzedawcy ) całe 5 zeta ;)


Bardzo pięknie dziękuję, za wszystkie wizyty , za ciepłe komentarze , krytykę i każde dobre słowo kierowane
w moją stronę :) 
Pozdrawiam słonecznie :)

czwartek, 24 września 2015

Gąs i ja ;)

Po skończeniu  greckich obrazków...poczułam szczere chęci, na coś  zdecydowanie bardziej jesiennego. 
A, że uwielbiam ptasie motywy...przypomniałam sobie, o pewnym urodziwym młodzieńcu ;) 
Nie dość, że ptaszor do ulubionego gatunku należy, to jeszcze idealnie mi się wpasował, w ten jesienny klimat. 
Pan Gąs (bo tak go nazwałam) ;) jest wybitnie urodziwy - szlachetna szyja przyozdobiona muchą , przecudnej urody wdzianko..nic, tylko panny wyrywać :)
Dziś, jeszcze wersja bez konturów...ale już sama nie mogę się doczekać, na końcowy efekt :)
Haft firmy Obeh nr 683 (którą ogromnie lubię)
- wykonany na Aidzie 14, trzema nitkami muliny DMC :)





Pozostając w ptasim temacie, poczyniłam drobne zakupy...które planowałam już od dawna. 
Wszystkie haftujące dziewczyny wiedzą, jak takie drobiazgi działają na emocje ;)
Stempelki, gazetki robótkowe, tkaniny do haftu..i to, ż czego najbardziej się cieszę :)
Wymarzone sówki firmy RTO...hafciarki wiedzą, o czym mówię ;)
Szał sówkowy na blogach trwa i wcale się nie dziwię, bo kiedy je zobaczyłam...
 sama zakochałam się, bez pamięci.
Na razie tylko trzy sztuki ale pokuszę się  zapewne, na wszystkie z tej serii ;)



Bardzo dziękuję za odwiedziny i wszystkie komentarze , które dla mnie  pozostawiacie :)
Miłego dnia kochani :)

wtorek, 22 września 2015

Kalimera Ellada :)

Za oknem deszczowo, ponuro...czuć już oddech jesieni na plecach. Nie narzekam, bo namiętnie lubię melancholijną, mokrą szarówkę. Większość ludzi puka się w głowę, jak tylko tym wspominam... a ja po prostu  tak mam i już ;) 
Dzisiaj jednak, jeszcze na moment pozostanę w wakacyjnych klimatach i pokażę dwa magnesiki, 
które wydłubałam sobie w wolnej chwili. Oba pochodzą z francuskiej książki 
"Voyages au  Point de Croix " wydanej z serii Mango Pratique .  
Sama książka, jak dla mnie kapitalna i myślę, że jeszcze nie raz, sięgnę po jakieś podróżniczo - widokowe schematy :)  Hacfiki machnęłam  na Aidzie 18 , dwoma nitkami muliny DMC. Przyznam, że z magnesami miałam do czynienia po raz pierwszy, są nieco koślawe i jak widać  nie wyszły idealnie .
Jeden z nich poleciał  już na lodówkę, do mojej kochanej przyjaciółki Any :)





Niewiele w tym roku, przywiozłam naparstków z wakacji. Na stałym lądzie, człowiek ma większe pole do manewru, 
jak się już utknie  na wyspie...to nie ma zmiłuj (no chyba,że się wpław...do kolejnej popłynie;))
Najcenniejszą zdobycz, czyli miniaturki domków greckich...pokazywałam już w poprzednim poście, dziś obfociłam te które jeszcze udało mi się zdobyć, podczas tegorocznych łowów.
Dużo ich nie ma, myślę że są jednak całkiem sympatyczne :) 











Dziękuję bardzo, za odwiedziny i wszystkie ciepłe słowa pozostawione w komentarzach :) 

wtorek, 8 września 2015

Greckie naparstki :)

Wakacje już za nami a jedyna ich namiastka, zostaje z nami w postaci zdjęć i  pamiątek wszelakiej maści :)
W tym roku, po raz pierwszy opuściłam stały ląd mojej ukochanej Grecji i udałam się na uroczą, zieloną wyspę. 
Niestety,  pierwsza wyprawa po łupy naparstkowe, nie przyniosła rezultatu...
Miejsce  cudne, zaludnione, w folderach opisywane...natomiast zakupowo, jak to mówi się dosadnie - pustynia :) 
Mina trochę zrzedła....
Postanowiłam się nie poddawać, zakasałam nogawki i zrobiłam szybki spacer, do oddalonego 5 km miasteczka.
Nie muszę dodawać, że naprawdę było warto ;) 
Dziś pokażę te, które podobają mi się najbardziej. Są oryginalne i wyjątkowo słodkie :) 
Miniaturki domów greckich, pokazywała już na swoim blogu  Piegucha, kilka mamy identycznych 
jest też sporo zupełnie innych (osiołek wymiata)...stąd wniosek, że przy kolejnej wizycie w Grecji...
trzeba koniecznie polować dalej ;) 






Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...