Może nie są to typowe wielkanocne kurczaczki ale tak mi się te dzioby zakazane spodobały,
że musiałam je oczywiście wyszyć.
Ani to słodkie, ani przytulne...ot grupka kurzych anarchistów, przygrywających na bębenku
rastamańskie kawałki i popijających z gwinta piwko (bezalkoholowe oczywiście) ;)
W zamyśle miałam je wykorzystać, do uszycia serwetki na wielkanocny koszyczek...
ale obawiałam się reakcji, no bo kto rusza święcić jajka z serwetką
...na której baluje grupka kurzych wyrzutków ;)
Dlatego też moje rozrabiaki, będą imprezować na podusi, która poleci do pewnej wyjątkowej osóbki :)
Kurczaki wyszyłam na Aidzie 16, muliną DMC.
Niestety zdjęcia w kiepskiej jakości, robione na szybko...
mam tylko nadzieję, że uda mi się obfocić porządnie gotową poduchę.
Uściski ślę wszystkim blogowym koleżankom, dziękując za odwiedziny i miłe sercu komentarze :)
Słonecznego dnia :)
K.











